13 czerwca 2016

OG 29-32

http://fontmeme.com/embed.php?text=YUNARI&name=one%20piece%20font.ttf&size=80&style_color=613D0E
-Tak jestem! Jestem magiem wiatru, próbuje się nauczyć jeszcze magii odłamów, ale to jest diabelnie trudne, ponieważ magia wiatru chyba, jako jedyna ma najmniej odłamów.-Odpowiedziałem na pytanie czy jestem magiem. Jak i dodałem jeszcze coś od siebie. Magia jest podzielona na cztery odłamy żywiołowe, na magię Wody, Ognia, Ziemi oraz tej co posiadam magii Powietrza. Każda z magii żywiołów ma różne odłamy np. magia Wody posiada odłamy takie jak lód, kryształ, lustra lub parę wodną inaczej zwaną chmurą. Ogień posiada odłam lawy i światła, Ziemia skały i piasek. Z magią Powietrza jest jednak problem, ponieważ jej odłamy składają się z mieszania innej magii z magią Powietrza. Dlatego tak trudno jest opanować odłamy magii, kiedy jest się magiem Powietrza. Na szczęście rekompensatą za trudności z używaniem magii odłamu jest duża liczba zaklęć oraz większa energia magiczna, co pozwala nam (magom powietrza) używać silniejszych zaklęć oraz rzadsze problemy z zużywaniem energii. Nie wiem czy Nia chciała jeszcze coś powiedzieć bo, nagle, usłyszeliśmy głośny krzyk pochodzący z dworu. Pochyliłem się bardziej w stronę okna by zobaczyć co się stało, lecz nic nie zobaczyłem ponieważ okno było za wysoko, a moje krzesło za niskie.

- Co się tam dzieje?- Spytałem się Nii. Ta tylko patrzyła się przez okno z coraz bardziej poważną miną. Przesunąłem się jeszcze bliżej i znów straciłem równowagę. Upadając wydałem z siebie dźwięk który brzmiał tak "ugh!". Plusem tego upadku było to, że znowu wylądowałem na miękkim dywanie.  Ona coś jeszcze tam do mnie mówiła ale jej nie słuchałem.

http://fontmeme.com/embed.php?text=ANDY&name=one%20piece%20font.ttf&size=80&style_color=610E0E


Gdy Nia wraz z Yunari'm poszli gdzieś, ja zacząłem się rozglądać za noclegiem. Oczywiście nie śpieszyło mi się. Bo co mi się może stać nocą? Gdybym spotkał jakiś gangsterów mogę ich skopać lub szybko uciec. Niestety moje rozumowanie było błędne, ponieważ gdy skręcałem w jedną z uliczek zobaczyłem coś czego chyba do końca życia nie zapomnę! Ujrzałem wielką włochatą bestię, która miała ze 2 metry długości (jeśli nie więcej!!!), ogromne czarne pazury, które mogły rozerwać dorosłego człowieka na pół! Do tego wszystkiego miało wielkie, chyba jak u rekina kły, nos którym ciągle coś wąchał i prawdopodobnie nie miało oczu! "Pewnie przez tą bestię ludzie o zmierzchu znikali w domach" - pomyślałem. Na szczęście chyba mnie nie zauważyło. Zacząłem oddalać się powolnym krokiem w tył, gdy nagle poczułem głośne sapanie. Przerażony odwróciłem się, a za mną stała druga taka sama bestia! Szybko zacząłem uciekać skacząc po różnych dużych kamieniach by móc wspiąć się na mur. Te potwory były równie gibkie co straszne! Wspinały się za mną na mur! Ale były zbyt wielkie by chodzić po murze więc goniły mnie na dole i skakały raz jeden, wtem drugi by mnie zrzucić i pożreć. Jednego zgubiłem na zakręcie, gdy wpadł w ślepą uliczkę. Chciał się wspiąć na mur, ale ten drugi na niego warknął i pierwszy odszedł. "Nie będę biegał w kółko całą noc!"- pomyślałem. Trzeba będzie znaleźć sobie jakąś kryjówkę! Gdy chciałem skoczyć z muru zauważyłem, że na ulicach plączą się całe chordy tych potworów! Skoczyłem z muru na dach jednego z domów, ten stwór podążał za mną. Biegłem, skacząc co chwila na nowy dach. Nagle poślizgnąłem się na jednej z dachówek. Spadłem na ulicę, która szczęśliwym trafem była pusta. Usłyszałem trzask i głośne warczenie za plecami. Odwróciłem się przodem do włochatej bestii. Moim ostatnim ratunkiem była czyjaś pomoc lub walka. 

- RATUNKU!!! - Krzyczałem z całych sił. Potwór był coraz bliżej. Ja trzęsąc się z przerażenia, patrzyłem na wielką, obślinioną paszczę. Pomyślałem - "To koniec". I zamknąłem oczy osłaniając głowę rękami. Miałem wrażenie, że zaraz zacznę płakać. Nie sądziłem, że moja śmierć będzie TAKA.


http://fontmeme.com/embed.php?text=NIA&name=one%20piece%20font.ttf&size=75&style_color=FF9D00

Rusz się, rusz się głupia!! Ogarnij się!!! Zamknęłam oczy i przygryzłam mocno wargę. Po chwili poleciała z niej krew, a ja powoli się uspokajałam. Uniosłam rękę, choć trochę z trudem, po czym chlasnęłam się dłonią w twarz. Ałć!! Ale przynajmniej w samą porę paraliż zniknął, bo nade mną czułam już głośne sapanie i charczenie! Otworzyłam oczy w szoku, po czym odruchowo spojrzałam w górę. Zaczęłam się powoli cofać, aby potem uciekać przed tym. Do oczu powoli zbierały mi się łzy, dalej nie mogłam przełamać w sobie tego przerażenia. Nos, który wyczuwa nawet najmniejszy zapach należący do ludzi, czy zwierząt. Uszy schowane głęboko pod futrem, słyszące najmniejsze szmery. Kły, okropnie ostre kły, wbijające się i rwące ludzkie ciała. Szpony równie ostre, przecinające skórę, organy a nawet kości. Dlaczego ja wtedy przeżyłam nie mam pojęcia, ale ponoć moja magia za dzieciaka była pięć razy silniejsza niż ta którą mam teraz. W końcu usłyszałam jeszcze głośniejszy krzyk wołający o pomoc. Ale nie ważne jak się boję, ja jestem nieważna, nie mogę pozwolić by ktokolwiek tak cierpiał. Nie mogę pozwolić by ktoś cierpiąc nie otrzymał żadnej pomocy, jak ja. Mi pomogli dopiero dwa dni po tamtym wydarzeniu! Nie mogę tak postąpić!!! Biegłam z całej siły w tamtym kierunku, krzycząc do tamtej osoby, a raczej jej sylwetki którą udało mi się dojrzeć.

-EJ, TY! =POD ŻADNYM POZOREM NIE PRÓBUJ SIĘ PORUSZYĆ!!! - Wrzasnęłam do tej osoby podbiegając tuż do niej. Był to tamten mężczyzna, ten cały Andy. Jednak nie ważne, muszę mu pomóc. Kucnęłam tuż obok leżącego na ziemi przerażonego chłopaka. Objęłam go używając jednocześnie mojej magii. Dzięki niej utworzyłam na nim barierę, która powinna uratować go przed tymi ciosami. Niestety tylko jego, nie mam jeszcze tyle energii, a ta umiejętność zabiera jej naprawdę sporo. Chciałam też użyć jeszcze jedną technikę. Dzięki niej, stworzyłam kryształową ścieżkę prowadzącą do mojego mieszkania(które niestety było dosyć daleko) oraz ścianę wokół, aby te potwory nie mogły za nim ruszyć. 


-Biegnij tą ścieżką, na jakiś czas uda mi się powstrzymać te potwory, za chwilę dołączę do ciebie! Tylko uważaj, ta technika zabiera cholernie dużo energii, nie wiem na ile wystarczy! - Wytłumaczyłam mu, popychając z całej siły go w stronę tamtej ścieżki. Tuż po tym oberwałam ciężką łapą tego potwora w plecy, po czym poleciałam prosto na ścianę jednego z budynków. Przebiłam się przez ścianę jedną, potem drugą i upadłam na ulicę wbijając się w nią nieco. Jasna cholera! Euch! Euch! Zaczęłam pluć krwią, zwijając się z bólu. Dlaczego tak bardzo staram się mu pomóc? Przecież go nienawidzę po tym wszystkim co powiedział. Zadufany w sobie egoista... Jestem za miękka, dlatego staram się wyglądać groźnie, chowając się w zimnej skorupiej. Ale chyba nawet udawać nie potrafię! Jestem głupia!! Ale to nie czas na użalanie się nad sobą, przecież od zawsze byłam niewartościowym człowiekiem, więc nawet jeżeli zginę nikogo to nie będzie obchodziło! Żyję by robić ludziom na złość! I dalej będę żyć w ten sposób, innego powodu nie widzę!! Wstałam z moją ogromną szybkością, bo ta była moim ogromnym atutem, razem ze zwinnością i sprytem. Zaczęłam biegać wokół jednego z tych potworów. W końcu ten się zmęczył, więc chwyciłam go za łapę i z pomocą magii uniosłam warzącego tonę potwora. Zaczęłam nim kręcić w kółko, zdejmując inne potwory będące blisko. Po chwili wyrzuciłam potwora daleko za miasto. Upadłam na ziemię próbując złapać oddech. Przepraszam - Wyjąkałam cicho, po czym wszystkie moje zaklęcia zniknęły. Odepchnęłam się piętą i pobiegłam w pobliże mojego mieszkania. Nadal nie wrócił, stwierdziłam z oddali widząc już nadbiegającego Andy'iego z hordą potworów. Pobiegłam do niego wściekła znowu udając twardą.


-Co ty się tak guzdrasz?! Szybciej!! - Stanęłam za nim wykopując go wprost na klatkę schodową, tam nie pójdą. Biegłam w jego kierunku powoli mdlejąc ze zmęczenia. Ale nie! Muszę wytrzymać, jeszcze trochę!!
W końcu udało nam się uciec przed tymi potworami, zmęczona opierałam się o ścianę. Nogi chwiały mi się, a ja zaczynałam mieć mroczki przed oczyma.


-D-Dziękuję! Co to kurde były za potwory?! - Zapytał nadal przerażony, nie mogąc w to uwierzyć.


-TY IDIOTO! PRZEZ CIEBIE ZOSTALIŚMY PRAWIE ZABICI! CO CI ODBIŁO, BY ŁAZIĆ PO NOCACH W TYM MIEJSCU?! NAWET DZIECI WIEDZĄ O TYM ŻE NIE WOLNO!! - Wrzasnęłam na niego, uderzając go w czubek głowy, a moje oczy zrobiły się białe ze zdenerwowania. Ten tylko stracił przytomność. Kolejny trup... Jego opatrzyłam, potem siebie i ukryłam ranę, choć bolała jak cholera, miałam ochotę krzyczeć i turlać się po ziemi, ale nie mogłam. Nie mogę pokazywać moich słabości! Przykryłam ją nowym ubraniem, tamto pójdzie do wyrzucenia. Wszystkie moje ubrania są czarne, bo w tej wiosce wszyscy kazali mi w takich chodzić. W kolorze którego naprawdę nie lubię, teraz jednak z przyzwyczajenia je zakładam wszędzie. 


Przywiązałam Andy'iego i postawiłam na krześle obok Yunari'ego. Stałam do nich przodem, uważając by nie obrócić się do nich plecami, nie chciałam, by zobaczyli tą ranę. Była NA PRAWDĘ głęboka.


http://fontmeme.com/embed.php?text=~-~-~-~~-~-~-~~-~-~-~~-~-~~-~-~-~&name=one%20piece%20font.ttf&size=75&style_color=FF9D00

http://fontmeme.com/embed.php?text=YUNARI&name=one%20piece%20font.ttf&size=80&style_color=613D0E

Nie wiem co robić! Słyszę odgłosy walki i nie mogę iść tam pomóc! Co jeśli coś jej się stanie? Nie wybaczę tego sobie! Próbowałem za wszelką cenę rozwalić te więzy na marne. Nagle znów usłyszałem jakiś odgłos. To jakby jakieś stado rozpędzonych goryli biegło i jakby jakieś ściany się rozwaliły. Spanikowany, nawet nie wiem kiedy wypowiedziałem zaklęcie tnące, rozwaliłem ten sznur. Podbiegłem do okna. Zobaczyłem Nię i jakiegoś gościa walczących z chordą potworów! Spojrzałem w drugą stronę. Następne stado pędziło w stronę walczącej Nii, która już ciężko sobie radzi. Wyskoczyłem przez okno i pobiegłem do tego stada. Choć na chwilę odwrócę ich uwagę by Nia i ten ktoś mogli uciec w bezpieczne miejsce. Gdy już byłem przed nimi, stanąłem szeroko i wpatrywałem się w wygłodniałe pyski bezokich bestii. Zliczyłem z jakieś 20.   Chyba dam radę. Użyłem zaklęcia wykorzystywanego przy obronie przed ciosami.

-Shirudo!- Potwory jeden za drugim rzucały się na mnie z zamiarem rozszarpania i zjedzenia, jednak moja tarcza powietrzna nie tylko ochrania, lecz gdy ktoś próbuję przez nią mnie uderzyć gołymi pięściami, rozrywa mu ręce. Każdy potwór rozwścieczony nie udaną próbą zabicia mnie, atakuje jeszcze mocniej, przez co moje zaklęcie shirudo słabnie. Obejrzałem się za siebie. Nia już ucieka więc mogę odejść. Nagle przez moją nieuwagę moje zaklęcie zniknęło i jeden z potworów trafił mnie w ramię. Poleciałem daleko w lewo rozwalając częściowo jakiś budynek.


-Niech to diabli!- Wykrzyczałem widząc rozdarte ramie. Postanowiłem szybko się z tond zabrać. Zobaczyłem jakiś zbiornik z wodą. Może uda mi się je zdezorientować?- pomyślałem. Podbiegłem do beczki wypełnionej cieczą i ją podniosłem wylewając wodę przed siebie.


-Kiri!- Wypowiedziałem zaklęcie gdy woda jeszcze była w powietrzu, zamieniając ją w mgłę. Na szczęście zadziałało!- ucieszyłem się widząc, że chociaż połowa zamieniła się w mgłę. Dzięki niej bestie nie będą już czuły mojego zapachu. Wybiegłem z ruin, kierując się do mieszkania. Wszedłem przez okno. Na szczęście jeszcze jej nie ma. Podniosłem sznur. Związałem się od nowa, tym razem mocniej, by nie było widać rany na ramieniu. Cała moja adrenalina zniknęła. Prawdopodobnie dzięki niej tyle zaklęć mi się udało. Usiadłem na krzesło, a chwilę potem weszli Nia i... Andy?!


-Andy?! Ale co tu ty robisz? Myślałem, że z wioski uciekłeś.- Powiedziałem do chłopaka. Ten również się zdziwił.


- Planowałem, ale tak jakoś wyszło, że goniły mnie... POTWORY! Ty je widziałeś? Są ogromne i..!- Nie dokończył bo Nia walnęła go w głowę i także przywiązała do krzesła.


- Czemu mnie nie ratowałeś kiedy byłem pobity przez Nię?- Powiedział szeptem by dziewczyna nie usłyszała. Ma jeszcze do mnie pretensje?! Okej spokój. Mów jak zazwyczaj.


-Po 1. Zwiałeś gdzieś i nie wiedziałem gdzie. Po 2. Bo tak. Po 3. Nie jesteś już moim przyjacielem. Po 4. Nie mam więcej argumentów.- Powiedziałem, robiąc przy tym poważną minę. On tylko lekko się zmieszał.


-Dlatego znów zostań moim przyjacielem.- Dodałem nieoczekiwanie. On wraz ze złotowłosą zrobili białe oczy z szoku. Hehe to naprawdę wygląda zabawnie.


- Jak możesz mówić coś takiego gdy przed chwilą miałeś tyle argumentów byśmy nimi nie zostali? Czemu chcesz mnie w drużynie? - Powiedział do mnie kompletnie mnie nie rozumiejąc. 


-Jesteś fajny!- Powiedziałem. Oni tylko patrzeli się jak na debila. 


- Czy ona zawsze tak podrzuca sztyletami?- Spytał się patrząc na dziewczynę.


-Tak! Lubi to.- Powiedziałem jednocześnie z złotowłosą. 


-Ale zaraz, skąd wiesz?- Zdziwiła się.


- Czytam ci w myślach.- Powiedziałem do niej robiąc straszną i zarazem tajemniczą minę.


- Oczywiście, że zgadnę!- Odpowiedziałem Andy'emu, gdy ten o coś się spytał. Nia wyglądała jakbym znów zgadł to co myśli.


-O czym teraz mówisz?- Spytała się widocznie zdezorientowana tą całą sytuacją.


- Rozmawiam teraz z Andy'm! Nie podsłuchuj!- Powiedziałem do niej, znów przybierając dziwną minę.


-Trudno tego nie robić kiedy rozmawiacie tak głośno!- Stwierdziła.


- Jestem już zmęczony. Idę spać. Dobranoc!- Powiedział Andy wywalając się bokiem na podłogę. Nagle zasnął.


- Kontynuując naszą poprzednią rozmowę, którą przerwały nam krzyki. Skoro będziemy razem w drużynie powinniśmy się lepiej poznać. Jestem Yunari, jak chcesz mogę powiedzieć ci także moje nazwisko. Kontynuując, mam 17 lat, a ty?- Zagadałem do dziewczyny uśmiechając się. nagle zobaczyłem kropelki krwi na podłodze pochodzące od pleców Nii. Więc jednak została ranna? Spojrzałem szybko na ramie. Jeszcze nic nie kapie... Całe szczęście. Nie chcę zabierać jej leków kiedy jest ranna. To takie... po prostu nie mogę.


http://fontmeme.com/embed.php?text=NIA&name=one%20piece%20font.ttf&size=75&style_color=FF9D00

Byłam mocno poddenerwowana. Cały czas martwiłam się, że pomimo opatrzenia tej rany, wciąż będzie ona krwawić. Pomimo tej irytacji, byłam do tego też zniecierpliwiona. Czekałam w sumie sama nie wiem na co. Może jakiejś dogodnej okazji by stąd wyjść i upewnić się co do niej? Lub może czekałam aż się zmęczą i zasną, bym mogła odpocząć? Nie wiedziałam, po prostu zdenerwowana panikowałam w środku. Bojąc się o swoją ranę co jakiś czas ukradkiem spoglądałam na podłogę pode mną. Na razie na szczęście nie krwawiła.

Słyszałam również rozmowy Yunari'ego i Andy'iego. Nie dało się tego nie słyszeć, gadali stanowczo za głośno. 


-Jesteś fajny! - Usłyszałam z ust Yunari'ego. Oni są pomyleni! Że niby ten egoista może być fajny? Co za głupota! Patrzyłam się na niego jak na debila, tak samo jak i Andy. Oboje nie zrozumieliśmy co to miało być!


-Co? Ale przecież...! Ehh... Nie rozumiem twojego toku rozumowania... No ale dobra! Będę znowu tym twoim kolegą!! - Westchnął zrezygnowany. Zatkało mnie... Więcej im nie pomogę!!


-Czy ona zawsze tak podrzuca sztyletami? - Dodał przyglądając mi się, kiedy podrzucałam sztyletem w dłoni.


-Lubię to! - Powiedziałam z wrednym uśmieszkiem, naraz z Yunari'm.


-Ale zaraz, skąd wiesz? - Zapytałam ze zdziwieniem. Skąd on to wie? Po chwili odpowiedział mi. A jeszcze później znowu powiedział to o czym myślałam. Już myślałam, że on faktycznie mi czytał w myślach, jednak tylko rozmawiał z Andy'm.


-E... Tak w ogóle... Jak ty zamierzasz kontynuować temat, którego nawet nie zaczęliśmy? Poza tym, chciałam cię zapytać o coś innego. - Powiedziałam a po chwili zaczęłam mówić. To co chciałam przed tym wszystkim.


-Zanim zemdlałeś, przedstawiłam ci pewną propozycję. Brzmiała ona: W zamian, że nie dołączę do twojej drużyny i też jako rekompensatę, pomogę ci znaleźć innego członka. Co ty na to? - Zaproponowałam. Jednocześnie mocno się spięłam, bo poczułam spływającą z moich pleców krew. Natychmiastowo, ale niezauważenie spojrzałam na podłogę, na której pojawiły się plamy krwi. Zaczęłam się czuć niezręcznie i jeszcze gorzej. Od razu stanęłam tak, że nie było ich widać. Kurde! Co mam teraz zrobić? Sama czuję się coraz gorzej! Za pretekstem poprawienia kosmyków włosów, sprawdziłam temperaturę mojego czoła. Miałam wysoką gorączkę, byłam mocno rozpalona. Tylko tego brakowało. Powoli też zaczynało mi się kręcić w głowie, zaczynałam mieć mroczki przed oczyma.


Dam radę - wielokrotnie powtarzałam sobie w myślach. Ignorowałam moje samopoczucie. Usiadłam po turecku na podłodze, pod kolejnym pretekstem - Że nie chciało mi się stać. Choć w sumie to była prawda. Miałam nadzieję, że zacznę widzieć normalnie, bo teraz wszystko widziałam na czarno. 


-Nie, nie obchodzi mnie twoje nazwisko. Jak już wiesz, jestem Nia. Na drugie mam Miyuka. Mam 18 lat. - Oparłam się rękoma za plecami, dłonią ostrożnie wycierając krew. Po chwili wstałam i skierowałam się w stronę wyjścia. Odwróciłam się plecami do drzwi a znowu przodem do chłopaka.


-Muszę wyjść, tylko nie nabrój mi zbytnio, jasne? Chcę jeszcze tutaj chwilę pomieszkać. - Dodałam, jako kolejny pretekst i wyszłam po omacku. Już całkiem nic nie widziałam. Zamknęłam za sobą drzwi i nie wiedząc co zrobić oparłam się o nie i usiadłam na podłodze. Jak już ogarnęłam się to poszłam do łazienki, jeszcze raz opatrując plecy. Po chwili wróciłam do pokoju.


-Wybacz że tak długo. - Mruknęłam wracając z powrotem do siadu. Wciąż nie czułam się lepiej, mdlałam, ale na szczęście przynajmniej rana już nie krwawiła.


http://fontmeme.com/embed.php?text=~-~-~-~~-~-~-~~-~-~-~~-~-~~-~-~-~&name=one%20piece%20font.ttf&size=75&style_color=FF9D00

2 komentarze:

  1. Ten potwór jest dość dziwną postacią :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nooooo akcja się rozkręca, świetnie piszesz! :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. :)