25 maja 2016

OG 9-12

Hejko wam wszystkim ^.^! To znowu ja i przyszłam was pomęczyć moją osobą. 
Przychodzę z dalszymi czterema postami od opowiadania, zapraszam do czytania.
A i tak w ogóle, jeżeli chcecie skomentować opowiadanie, serdecznie zapraszam. Pod ostatnimi postami nie dostałam zbytnio komentarzy czy postów, a widząc ilość odwiedzeń, trochę was już tutaj było. Mam świadomość że najpewniej chyba prawie wszyscy tutaj jesteście tylko przypadkiem, ale mimo to serdecznie zapraszam do czytania. Mam nadzieję że wam się spodoba i powiecie mi swoją ocenę, bo jestem na prawdę ciekawa, wraz z Aanimą, waszych opinii ^.^. 

P.S.Napisałam to w sumie nie mam pojęcia dlaczego, ale na pewno nie chciałam wzbudzić... Współczucia? Nie wiem jak to nazwać, uciekło mi słowo........... A tam, nieważne, nie bierzcie tego do siebie :)! Ale o komentarz i tak proszę ^.^!

Minęły około dwa dni odkąd jestem w szpitalu. Lola nie często ma jakiś pacjentów, więc poświęca mi dużo uwagi. Przez ten czas zdążyłem jej trochę o mnie poopowiadać, a ona o sobie.

- Więc chcesz stworzyć drużynę, która pomoże ci osiągnąć cel?- Spytała się.

- Tak. Choć moim głównym celem jest zostanie najlepszym magiem na świecie i mieć własną super gildię. - Powiedziałem z przekonaniem i szeroko się uśmiechnąłem. 

- Mogłabyś dołączyć do mojej drużyny! Oczywiście do niczego cię nie zmuszam.- Dodałem po chwili.

- Przepraszam ale nie mogę, moje miejsce jest tutaj. Nie obraź się...- Powiedziała trochę nieśmiało.

- Spoko! Przecież mówiłem, że do niczego cię nie zmuszam.- Odpowiedziałem prędko. Szkoda, fajnie by było mieć w drużynie medyka... Nie groziła by mi tak często śmierć. Ale trudno, to jej decyzja. 

Tego samego dnia wieczorem, Lola podarowała mi apteczkę podręczną.
- Skoro jeszcze nie masz w drużynie, żadnego medyka pomyślałam, że to ci się przyda. W środku są instrukcje i lekarstwa. Uzupełniaj apteczkę na bieżąco, proszę.- Powiedziała gdy wręczyła mi pudełko.

- Masz jeszcze to. W środku jest mapa, trochę suchego prowiantu, woda i jeszcze jakieś rzeczy. Do Villa Town dojdziesz jutro o poranku jeśli zatrzymasz się po drodze by odpocząć. O nocleg nie musisz się martwić. Mój brat ma mieszkanie niedaleko tego miasta, porozmawiałam z nim by pozwolił ci nocować.- Dodała po czym wręczyła mi niebiesko-zielony plecak. 

- Dlaczego to dla mnie robisz?- Spytałem się dziewczyny. Przecież jestem tylko jakimś obcym facetem co spadł z nieba i rypnął o chodnik.

- Poznałam cię przez te dwa dni wystarczająco by stwierdzić, że jesteś dobrym człowiekiem. Twierdzę, że powinieneś spełnić swe marzenia. Naprawdę wierzę, że ci się uda. Choć jesteś lekko myślny i słaby, masz w sobie coś, co sprawia, że ludzie cie lubią. Dobra! My się tu rozgadaliśmy, a ty masz całą tą drogę przed sobą. No już! Idź! - Poganiała mnie Lola. Ech... 5 godzin. Jak ja się cieszę, że Lola jest taka hojna. W ostatniej chwili, gdy już miałem iść przypomniałem sobie, że jej nie podziękowałem.

- Dziękuję!- Krzyknąłem do niej. I poszyłem w kierunku miasta.

- POWODZENIA!!!- Odpowiedziała. Mam wrażenie, że moja przygoda się dopiero rozpoczęła.




Wreszcie po kilku godzinach drogi doszłam do Dark Alley - Miasto, w którym leżała gildia Dark Guild. To właśnie ta gildia wisi mi kasę. Odsetki rosną, nie dostałam tej kasy od trzech tygodni, do tego za kilka kolejnych misji też muszą mi dać kasę. Dranie, jeśli nie zobaczę dzisiaj tej kasy, zabiję wszystkich w tej gildii, a mieszkańców miasta okradnę jako rekompensatę. Nie będę się z nimi bawić, szczególnie, że dołączyłam do nich tylko i wyłącznie dla kasy. Szłam szerokim, wyłożonym kamieniami chodnikiem. Wokoło były zwykłe domy, nie wyróżniające się niczym szczególnym, poza tym, że większość była w ciemnych barwach. No cóż, nie bez powodu to miasto nazwano "czarną aleją". Miasto nie ma żadnej ulicy, gdzie mogłyby jeździć samochody, chodniki są wąskie, przypominają trochę większą aleję. Wreszcie stanęłam przed wejściem. Moim oczom ukazały się wielkie, czarne, zrobione ze stali wrota. Kopnęłam je mocno jak to miałam w zwyczaju, po czym wejście otworzyło się. Weszłam z lekka naburmuszona do środka tej zapyziałej gildii. Nie ukrywałam już mojej dobrze widocznej pogardy i wstrętu tym miejscem. Pomyśleć, że wytrzymałam w tej gildii całe półtorej miesiąca. Ledwie bym zwymiotowała, gdy o tym pomyślałam. Podeszłam do jakiejś osoby, nie wiem, kim ta osoba była, bo nie zwracałam nigdy uwagi na innych.



- Ej, ty! Gdzie jest kapitan? - Rzuciłam zniecierpliwiona.



- Hmm? Kapitan? A po co ci kapitan, Niyusiu? Tylko weszłaś, a już jesteś taka nabuzowana! Ochłoń trochę, chodź, napijemy się piwka! - Powiedział do mnie ciągnąc mnie do jednego ze stolików.

- Nie słyszałeś?! Puść mnie i gadaj gdzie jest kapitan! - Wrzasnęłam wyrywając się z rąk tego faceta.

- Ojojoj! Ktoś tu się agresywny zrobił! Chodź mała, zabawimy się! Nie bądź taka niedostępna, wiem, że tego chcesz! - Zakpił sobie ze mnie podchodząc zdecydowanie za blisko. Widzę, że chłopczyk nie chce puścić pary z gęby! Wkurzona nie na żarty uderzyłam go moim kastetem z pazurami jednocześnie posyłając na ścianę. Zasłużył sobie. Rzuciłam na chwilę spojrzeniem w tamtym kierunku - Intensywna, piękna krew spływała sobie po ścianie z głowy mężczyzny. Pięknie. Uśmiechnęłam się szyderczo i poszłam dalej. Inni tyko ze strachem wskazali na jeden z pokoi. No tak, mogłam się spodziewać. Uwielbia podglądać dziewczyny w "domowej" łaźni. Bez pukania weszłam z buta do środka. Ten tylko z szokiem zasłoną dziurę w ścianie.

- CO DO CHOLERY?! CHYBA POWIEDZIAŁEM, ŻE MASZ NIE WŁAZIĆ BEZ POZWOLENIA! CO TO MA BYĆ CO?! NIKT CIĘ NIE NAUCZYŁ, ŻE TRZEBA PUKAĆ?! CZEGO CHCESZ?! - Wrzasnął posiniały ze złości "stary grzyb".

- Zamknij się starcze i nie praw mi morałów, bo sam lepszy nie jesteś! Gdzie jest forsa?! Wyciągaj ją natychmiast! - Warknęłam.
- Forsa?  Ty ciągle o tym? Wykonałaś zadania poprawnie, usiądź najpierw, nie przeszkadzaj, przeproś jeszcze i powiedz jak ci poszło maleńka... Chyba że wolisz się najpierw zabawić? - Co mu, nie, co im wszystkim odbiło?! Żeby takie propozycje dawać?!

-Powiedziałam, zamknij się, stary dziadzie! Natychmiast dawaj kasę! Nie będę więcej powtarzać! Czekam na zaległą forsę już kilka tygodni, odsetki rosną, a kolejne sumki mi się należą za kolejne misje!
- A jeśli powiem "nie"? - No, to by było na tyle. Nie czekając na nic natychmiastowo zabiłam dupka. Wszystko zrobiłam po cichu, oni wszyscy są silni, nie dałabym im rady, jeślibym nie zachowała ostrożności. Po czym przeszukałam całe pomieszczenie oraz kieszenie starucha. Znalazłam trochę złota i 50.000 myu*. Hmm... Ze złota wyjdzie ok. 20.000 myu. No, i tak się załatwia interesy! Wyszłam z pomieszczenia i zabiłam wszystkich w holu, bo tam zawsze byli ci słabsi. Teraz trzeba uważać. Po niedługiej zbrodni, jaką było wymordowanie wszystkich z gildii, zabrałam się za drugą część planu. Zaczęłam okradać wszystkich z kasy i wartościowych rzeczy, co poszło bardzo sprawnie. No, ta sumka powinna starczyć, nie obłowiłam się z tych kradzieży za wiele, nie licząc tych 70.000 myu. No, teraz idę dalej, kolejne miasto to... Nie... NIE! NIEEE! DEVIL... Muszę tam wrócić...!


____________________________________________________________________________
*myu, czyli skrót od myuru. Myuru to jedna z walut obowiązująca w OG.



Tak jak mi powiedziała Lola, zatrzymałem się u jej brata. Niczym się nie różnili poza tym, że on ma szaro brązowe włosy i jest facetem. Pożegnałem się z nim rano i ruszyłem w dalszą drogę. Po dwudziestu minutach chodzenia moją uwagę przykuło pewne mieszkanie. Wydobywały się z niego dźwięki jakby tłuczonego szkła i krzyki. Nagle przez okno wypadł jakiś gościu. Ma czarne włosy, jakąś koszulę, adidasy i jeansy. Podszedłem do niego by sprawdzić, czy nic mu nie jest. 

- Ej, nic ci nie...- Nie dokończyłem zdania ponieważ dostałem w głowę jakimś twardym, szklanym przedmiotem, również on oberwał. Po chwili jakaś wychylająca się zza okna dziewczyna zaczęła krzyczeć i przeklinać tak niemiłosiernie, że więdły mi uszy. "Pewnie ma kłopoty z agresją"- pomyślałem.

- Dziewczyno uspokój się po co ta cał...- Znowu mi przerwano...

- A ty co się @#%*&@ @#$&% @#$%%$@#@ @#$@!!!- OMG! Co to kurka było!? Aż normalnie mi szczena opadła (raczej nie z zachwytu)! Nie, ja nie będę rozmawiać z kimś takim... Ładna dziewczyna, ale klnie gorzej niż jakiś, sam nawet nie wiem. Nigdy nie słyszałem takich wiązanek z ust dziewczyny." Ej, trochę kultury."- pomyślałem. Odszedłem równie szybko jak przyszedłem. Po pierwsze: bo klnie jak najęta, po drugie: znowu zaczęła rzucać naczyniami.  Mój nowy kolega także się oddalił. Po całym zajściu byłem ciekaw o co konkretnie chodziło.

- Hej! O co konkretnie chodziło?- Spytałem.

- Poczekaj chwilę. Dzwoni mi w uszach po tym jak oberwałem dzbankiem...- Po chwili ciszy, uspokoił się.

- Tak więc, pytałeś się co zaszło? Ech... Ta poprzedniego wieczoru...- Opowiedział mi tę samą historię co przytrafiła się mi. Po krótkiej rozmowie dowiedziałem się, że: ma na imię Andy Tero... coś tam, jest flirciarzem, zawsze nisi koszule i jest dwa lata starszy ode mnie.

Można powiedzieć, że pasje mamy podobne, ponieważ oboje jesteśmy bezdomnymi podróżnikami. 
- Ej Andy! Może się przyłączysz do mnie? Bo wiesz, ja zbieram grupę ludzi która będzie moimi przyjaciółmi i pomogą mi osiągnąć moje marzenie, czyli... zostanie najlepszym magiem na świecie! Chcę także zbudować gildię, oczywiście taką dobrą, która także będzie najlepsza na świecie. Co ty na to???- Spytałem zaciekawiony jego odpowiedzią. Może tak, może nie, mam nadzieję, że powie TAK!

- Aktualnie nie mam nic do roboty, więc się zgadzam. Ale mam jedno pytanie. Ile jest w twojej drużynie osób?- Gdy skończył, spochmurniałem na chwilę.

- Aktualnie? Poza tobą nikogo nie ma... Choć idę do Villa Town po kolejną osóbkę!- Odpowiedziałem. Ten tylko skiną głową i się uśmiechną delikatnie, prawie niewidocznie.

- Cieszę się. Nie lubię tłumów.- Odpowiedział po chwili namysłu. I w ten oto sposób dowiedziałem się kolejnej rzeczy o nim.

Gdy szliśmy w kierunku wyznaczonego przeze mnie miasta, milczał. Cała droga zajęła mi krócej niż myślałem. Bo po godzinie byliśmy już na przedmieściach Villa Town. Ogromne wrażenie zrobił na mnie ogromny wodospad. Dziwne. Dlaczego wcześniej go nie widziałem? Będąc w centrum miasta zacząłem, wraz z Andy'm pytać ludzi czy nie widzieli złotowłosej dziewczyny w czarnym stroju. Po wielu próbach znalazł się ktoś, kto coś wiedział.

- Nareszcie! Jesteście tymi co w końcu złapią tę przeklętą dziewczynę?- powiedział.

- Chwila! Co się stało? Czemu przeklęta?- spytałem. O co chodzi? 

- Najpierw mnie okradła, a potem zabiła mojego brata bankiera! Czemu, pytasz? Właśnie dlatego! Proszę, pomóżcie mi...- Po tym załamał się i zaczął łkać. Zrobiło mi się go naprawdę żal... Dziewczyna, która miała uśmiech jak anioł, ma serce demona. Po uzgodnieniu z tamtym mężczyzną szczegółów, ruszyłem w wyznaczonym kierunku. Tym razem nie po to by wciągnąć ją do drużyny, tylko po to by mi wytłumaczyła dlaczego zrobiła coś takiego.


Naburmuszona podeszłam tylko pod żelazną bramę z napisem "DEVIL". Taaaaak... To miasto "Devil"... Bardziej pasowałoby "Debil". Obiecuję, że kiedyś zmienię tą nazwę i usunę dowody, że kiedyś tutaj mieszkałam. Nie chcę mieć z nimi już nic wspólnego... Banda debili. Dobra, lepiej nie wracam, chodu, zanim ktoś mnie zauważy.

- Heeeej! Niyuś! Czy to ty, Niyuś? Hej, hej! To ja, Bolt! Nie poznajesz mnie?! Tak dawno się nie widzieliśmy. Chodź, rozgość się! - NIE! NIEEEEE! Czy on ZAWSZE musi się kręcić przed wejściem?! Nieeeeee... To teraz nie zwieję... No i kolejne dni z życia stracone... Buu... Ile ja już ich straciłam? Nagle w głowie coś mi podpowiada: "Wiele! Przytłaczająco wiele!" - Wiem to do diaska! Straciłam tu całe 3 lata i jeszcze trochę! Chcę się urodzić od nowa, ale gdzieś indziej! No dobra! Trzeba się ogarnąć, zwieję, jak tylko będę miała okazję! - Krzyknęłam w myślach uderzając się w policzki. Auć! Ale przynajmniej się uspokoiłam.

- Oh, siostrzyczko, coś nie tak? Czemu się bijesz? Nie wolno się bić, to przemoc domowa! Jeszcze se kuku zrobisz! Chodź, Niyusiu, przemyjemy ci te policzki i nie będą już piekły, tak? - Zaczął mnie niańczyć pocierając jednocześnie moje piekące policzki. Co za debil!

- Zostaw mnie, pacanie! - Wrzasnąłem uderzając go w klejnoty. Ten tylko się skulił i położył na ziemię trzymając za krocze.

- Uhuhuh... W-Wow... N-Nieźle... W-Widzę, że s-stałaś się silniejsza... M-Masz większą parę w n-nogach niż w-wcześniej... Przybyło c-ci na s-sile... - Komentował moje uderzenie, a potem oszołomiony się "wyłączył". No! Co za dzieciarnia! Mnie się tak nie traktuje, bo to może być śmiertelne w skutkach! No właśnie! Zapomniałam go wypytać o lekarza. Hmm... Pff, nieprzytomny... Zostawiłam go na tym chodniku i podeszłam do jakiegoś kolesia. 

- Ej, ty, koleś! Gadaj gdzie lekarz! - Warknąłem.

- Oh! Kochanie! Wróciłaś! Hmamamama! Dawno cię nie było. Na ile zostajesz? Powinnaś spędzać więcej czasu w rodzinnej wiosce niż tylko tydzień na dwa miesiące lub więcej. Czuję się osamotniony bez ciebie, kochanie! - Powiedział podekscytowany przytulając się do mnie. Nie wytrzymałam, walnęłam go porządnie w łeb, bo jego pusta pała wylądowała między moimi cyckami! Kolejny znokautowany! Dopiero za trzecim razem udało się, ale byłam skazana iść z tamtym idiotą całą drogę. Ale z nim przynajmniej można było w pewnym stopniu "normalnie" porozmawiać.

- No to dzięki. - Podziękowałam, choć nieco niechętnie i otworzyłam drzwi od gabinetu lekarskiego. Doktor był w środku, myślałam, że go nie ma tam, bo rzadko kiedy go tam widywałam. 

- Potowarzyszyć ci? Może pomóc w czymś? Może potrzymać koszulkę? - Dopytywał się z rumieńcami.

- WON DO DIABŁA! NIEEEEEE! NIE POMAGAJ! WYNOCHA! - Wrzasnął lekarz po chwili ciszy. Gdy tylko chłopak wybiegł ze strachem z pomieszczenia, doktor od razu zmienił nastawienie.

- No więc, o co chodzi, Nia? - Zapytał. Ja tylko wyjaśniłam mu wszystko. Ten lekarz był zdecydowanie jedyną osobą w mieście, z którą da się dogadać.


5 komentarzy:

  1. Haha nieźle, bardzo zabawne opowiadanie. Powodzenia w dalszym pisaniu! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahahh boże!! Piszesz rewelacyjne, jeszcze nigdy żaden blogowy tekst mnie tak nie zainteresował :O To co wyprawiasz z literami jest cudne, wszystko jest sensowne i śmieszne. Jestem pod wrażeniem!
    Może wzajemna obserwacja?

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę?! Jejku, dziękuję! Nie dostałam wcześniej takiego komentarza! Naprawdę dziękuję.
      A co do obserwowania, zgadzam się =^.^=!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. :)